Wzbogacenie dźwiękowe

W książeczce dla dzieci Jak przeżyć z domowym zoo Scolour Anderson zarzuca papugom „fatalny gust muzyczny”*. Jak wiadomo, o gustach się nie dyskutuje. Jedni lubią arie operowe, inni dźwięki odkurzacza…

Warto jednak nieco poważniej potraktować  sugestię pojawiającą się trochę dalej na kartach tej żartobliwej książeczki. Sugestię będącą w gruncie rzeczy zachętą do WZBOGACENIA DŹWIĘKOWEGO środowiska papug. Mam wrażenie, że jest to kwestia, o której mówi się rzadko, tymczasem włączona muzyka, radio, nagrania ptaków (uwaga: raczej nie puszczajmy odgłosów ptaków drapieżnych) czynią dzień naszych pierzastych podopiecznych bogatszym. Podobnie możliwość „tworzenia” muzyki i odpowiednia ilość miejsca do wykonywania tanecznych popisów będzie pozytywnie wpływać na ich samopoczucie.

Każdy z naszych samców miał swoją ulubioną piosenkę i ulubiony przedmiot, w który uderzał dziobem w trakcie śpiewania (podejrzewam, że można się tu dopatrywać pewnych analogii z kakadu palmową uderzającą kijem w puste pnie drzew). Romcio bardzo lubił plastikową ramę klatki, a gdy musieliśmy zmienić model – upodobał sobie drewniany słupek placu zabaw. Felek preferował grubszą gałązkę, na której akurat stał, co jednak nie jest zbyt miarodajne, gdyż choroba wymuszała na nim pochyloną pozycję ciała. Natomiast jako nielot wykształcił specyficzny styl tańca. Kiczi wydaje się urodzonym perkusistą – widać, że uderzanie dziobem w ramę klatki czy w miskę sprawia mu autentyczną przyjemność. Długi czas myślałam, że wiąże się to z upodobaniem do własnego odbicia w miseczce – dopóki kilka razy nie zaobserwowałam Kicziego poprawiającego ustawienie miski (niedokładnie zawieszonej przeze mnie w czasie zmieniania pokarmu) dla uzyskania właściwego dźwięku. Mam też wrażenie, że słuchając składanek muzycznych, moduluje barwę i rodzaj wydawanych przez siebie dźwięków.

Warto wiedzieć, że w naturze samce falek uczą się dźwięku charakterystycznego dla samicy, z którą się sparują. Być może stąd skłonność do powtarzania mowy ludzkiej w przypadku samotnie trzymanych ptaków**. Natomiast opiekunowie mniejszych lub większych stadek falek z pewnością potwierdzą moją obserwację, że właściwie każdy nowy ptak wnosi do stada jakieś charakterystyczne dźwięki (dialekty?) lub tonacje, jednocześnie „dostrajając się” do reszty.

Jeśli chodzi o samice falek, zwykle są mniej śpiewne od samców i tylko czasem dają się ponieść ulubionym kawałkom…

Bardzo bym chciała zobaczyć w sklepach bezpieczne zabawki dźwiękowe dla małych papug. Większość dzwoneczków może być niebezpieczna – albo ze względu na materiał wykonania (ryzyko zatrucia np. cynkiem), albo ze względu na kształt (ryzyko utknięcia dzioba w zabawce lub zaczepienia sercem dzwonka o dziób). Jednym z moich pomysłów na bezpieczną zabawkę dźwiękową jest użycie nierdzewnych nakładek do wkrętów zawieszonych na sznurku. A może Wy moglibyście nam coś podpowiedzieć, tak by Kiczi mógł kontynuować swoją muzyczną edukację? ;)

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 

* Scoular Anderson, Jak przeżyć z domowym zoo, tłum. Hanna Baltyn, Warszawa 1998, wyd. Nasza Księgarnia, s. 58.

** Oczywiście, jak wspominałam w jednym z postów, człowiek nie zastąpi papudze towarzysza gatunkowego. Dlatego należy zawsze dążyć do trzymania razem co najmniej 2 papug tego samego gatunku.



 

Komentarze

Popularne posty