Klatka dla nielotów


 

Od czasu do czasu ktoś pyta mnie na privie o urządzanie klatki dla nielotów. Przyznam, że od długiego czasu zbieram się do stworzenia porządnego filmiku na ten temat. Jakiś czas temu dodałam kilka moich przemyśleń - w nie do końca uporządkowanej formie - w poście na FB w ramach doraźnego odsyłacza. Ponieważ jednak FB postanowił zablokować mój profil, wrzucam je także tutaj, niech służą nielotnym ptakom i opiekunom.

Jako ilustrację moich słów dodaję filmik, który dobrze pokazuje, że w klatce nielotów potrzebne są mijanki i jak ważne jest "wsłuchanie" w potrzeby ptaków.

*

Zanim podzielę się swoimi przemyśleniami, to jedno zastrzeżenie: najważniejsza jest obserwacja ptaka i tego, jak się porusza. Ja mam doświadczenie z papugami z pbfd (miałam wcześniej przez kilkanaście lat zdrowe ptaki, potem lotne stado z papugą, która straciła zdolność lotu przez pbfd) = z ptakami, które tracąc pióra, traciły zdolność lotu. W ich przypadku skrzydła niewiele pomagają przy utrzymywaniu równowagi przy poruszaniu się i przy hamowaniu upadków. Dlatego tutaj stuprocentowo niezbędne jest zabezpieczenie dna klatki i podłogi wokół niej przy upadkach.

 

Skoro jesteśmy przy piórach, to warto też uwzględnić, że papuga w pełni upierzona, która nie lata np. z powodu urazu, potrzebuje więcej wolnej przestrzeni przy poruszaniu się niż np. „łysol” z pbfd - bo po prostu jest dłuższa o pół rozpiętości skrzydeł i długość ogona. Jak bardzo mocno zatłoczymy przestrzeń, będzie o wszystko zawadzać ogonem, będzie zawadzać skrzydłami, jeśli np. użyje ich do utrzymania równowagi. Nie będzie jej się komfortowo poruszać i być może zacznie ograniczać przemieszczanie. Podobnie warto pamiętać także o potrzebach lotnego ptaka (jeśli takiego mamy) przy urządzaniu klatki dla nielotów.

 

Z moich obserwacji wynika, że nieloty mogą wręcz generować więcej agresji, a więc i potrzebować więcej miejsca w klatce (i być może większej klatki), niż zdrowe ptaki. Po prostu dlatego, że w razie konfliktu nie mogą odlecieć. Jeśli w klatce jest lotny ptak i da się zdominować, to sprawy układają się w miarę gładko, bo ma i wolę, i dostateczną sprawność, żeby usunąć się nielotowi z drogi. Jeśli to nielot da się zdominować albo w klatce są dwa nieloty (czy więcej), to trzeba jeszcze solidniej przemyśleć układ żerdzi, tak żeby umożliwić ptakom swobodne mijanie się, ustępowanie sobie z drogi, zanim dojdzie do konfliktów. W przeciwnym razie albo rośnie agresja, albo np. jeden z nielotów ląduje często na dnie klatki, co oczywiście potencjalnie generuje urazy (polecam spadochrony z podwieszanych ręczników).

 

Generalnie im dłuższa klatka, tym lepsza – po pierwsze łatwiej zaaranżować w niej przestrzeń w taki sposób, by ptaki mogły się swobodnie mijać (równoległe żerdki, rozgałęziające się żerdki, drabinki), po drugie da się więcej sprzętów „upchnąć” na jednym poziomie, co jest o tyle ważne przy nielotach, że spadając z żerdzi i uderzając czy zaczepiając o jakąś gałąź znajdującą się niżej, mogą się pokaleczyć równie poważnie (lub gorzej), co spadając ze znacznej wysokości.

Dlatego moim zdaniem lepiej nie szaleć z zagęszczeniem żerdzi na różnych poziomach – ja się staram urządzać klatkę tak, by były w niej dwa „piętra”/poziomy…

 

Co jest zatem ważne: mijanki oraz „ciągi komunikacyjne” – chodzi o to, by ptak był w stanie wszędzie dojść na nogach. Do jedzenia, do wody, do wapnia, do zabawek. Żeby był w stanie przedostać się z jednego końca klatki na drugi i z dolnego „piętra” na górne na nogach, bez konieczności wspinania się i wiszenia dziobem na kratach (oczywiście faktycznie warto mieć poziome pręty w klatce, bo ptak tak czy siak się będzie wspinał, ale lepiej, by nie musiał ciągle na tym dziobie wisieć).

 

Ważne są podesty i maty, na których ptak może trochę odciążyć nogi, ułożyć je inaczej, niż na żerdzi. Ważne są różne grubości i faktury żerdzi – ogólnie to jest ważne, ale przy nielotach tym bardziej, bo są bardziej narażone na pododermatitis.

Do przechodzenia między "piętrami" nadają się: pochyłe/zakrzywione rozgałęzione żerdzie, drabinki i odpowiednio przycięte maty z trawy morskiej lub uformowane/złożone maty kokosowe.

 

Poza tym urządzamy klatkę tak, jak dla lotnych ptaków, czyli jeśli ptak jest sprawny, chętnie się wspina, dobrze utrzymuje na żerdziach (nie spada z nich przy przeskakiwaniu), to możemy mu np. dać huśtawkę czy zawieszone pionowo drabinki.

W przypadku huśtawki zasady: wieszamy ją na tyle blisko żerdzi, by ptak mógł na nią swobodnie wejść/wskoczyć, dół huśtawki powinien być z gałęzi o dość cienkiej średnicy (przy wskakiwaniu na ruchomy obiekt ptak łatwiej traci równowagę i jeśli damy np. 2-centymetrowej średnicy gałąź nielotnej falce, jest dość prawdopodobne, że spadnie) oraz na tyle chude sznurki czy boczne patyki, na których huśtawka wisi, by ptak mógł złapać się ich dziobem i objąć je nogą (by np. wspiąć się po boku drabinki na sufit).


Poza tym obserwujemy papugę – nieloty często sygnalizują, że żerdzi im brakuje: patrzymy, w którym miejscu klatki zatrzymują się po np. szybkim i sprawnym biegu i zaczynają rozglądać. Czasem ptak siedzi na żerdzi i wyciąga szyję w jakimś kierunku, jakby chciał złapać się niewidzialnej żerdzi dziobem. To znaczy, że brakuje mu tam czegoś. Podobnie gdy np. często „wlecze się” na dziobie wzdłuż jakiegoś miejsca w klatce.

 

 

Komentarze

Popularne posty