Subtelne objawy chorobowe (m.in. mioklonie)

Czasem, gdy mowa jest o ptakach, które odchodzą w jeden dzień „bez żadnych objawów”, albo gdy powtarza się jak mantrę, że „papugi maskują objawy”, mam ochotę krzyczeć: „W 90% przypadków to my nie zauważamy tych objawów. Lekceważymy je lub błędnie interpretujemy”. Czasem objawy są na tyle subtelne, że dopiero gdy się nasilą, uświadamiamy sobie, że utrzymywały się już od jakiegoś czasu…

Na pierwszym filmiku właściwie nie widać nic niepokojącego – ot, papużka z upierzeniem typowym dla PBFD otrząsa piórka. Nagrywałam ten filmik, próbując namówić Pinki do powiedzenia czegoś „przed kamerą”*. Odtwarzając go ostatnio ponownie, uświadomiłam sobie, że widać na nim objaw, który z czasem się nasilił, a mianowicie niefizjologiczne przeginanie główki.

Gdy zaczęło ono zwracać naszą uwagę i gdy zwróciliśmy się z tym do weterynarza, pierwszym tropem było celowe ustawianie głowy w ten sposób wynikające z pogorszenia wzroku (Pinki była albinoską, a więc ptakiem szczególnie narażonym na choroby oczu, np. uszkodzenie rogówki związane z użytkowaniem lampy uv). Trop ten okazał się jednak fałszywy. Natomiast suplementacja nakierowana na prawidłową pracę układu nerwowego pozwoliła ten objaw wyciszyć.

Papugę, która przegina w ten sposób głowę (fachowo mówimy chyba o jakimś rodzaju „mioklonii”), u której obserwujemy jakieś „zwiechy” lub której ruchy wydają nam się „wyostrzone”, nieco „karykaturalne”, mniej płynne lub spowolnione, powinien obejrzeć weterynarz, bowiem za takimi objawami może stać wiele schorzeń.

Przeginanie główki obserwuję też u Żaby w czasie infekcji wola – prawdopodobnie (zgaduję, nie mam kompetencji, by to określić) da się go powiązać z podrażnieniem nerwu błędnego. Mioklonie czy spowolnione ruchy spotykamy m.in. u ptaków z bornawirusem. Warto więc szukać ich przyczyn, zamiast uspokajać samych siebie standardowym: „ten ptak tak ma”.

---

* Jej przeurocze próby powiedzenia „co tam” czy „w porządku” udało mi się uchwycić ledwie dwa razy.

Komentarze

Popularne posty